czwartek, 1 sierpnia 2013

Chapter One

Obudziłam się z rana - Codzienność.  Po 5 minutach leżenia w moim jakże ciepłym łóżku, po woli, małymi kroczkami się z niego wyczołgałam. Kierunek - Garderoba. Kiedy weszłam do jednego z pomieszczeń w moim domu, wzięłam bieliznę i najnormalniejszy zestaw ( bez torebki).  Po wzięciu potrzebnych dla mnie rzeczy powędrowałam do łazienki. Pierwszy krok...Drugi krok...Trzeci krok... Licząc moje kroczki poszłam do tak zwanej "toalety". W środku od razu zrzuciłam z siebie piżamę i weszłam do kabiny prysznica. Zimne krople wody uderzały w moje nagie ciało. Czułam się jak w niebie. Nie musiałam nikogo udawać...byłam po prostu sobą. Oczywiście nawet te najlepsze chwile mają swój koniec. Wyszłam z prysznica  i od razu wytarłam się moim puszystym fioletowym ręcznikiem. Potem zrobiłam sobie lekki makijaż i niechlujnego koka, po czym nałożyłam na siebie bieliznę i wcześniej przyszykowane ubrania. Kiedy byłam gotowa powędrowałam do kuchni. Przygotowałam sobie lekkie śniadanie. Po zjedzonym posiłku włożyłam miskę do zmywarki. Kolejnym kierunkiem był hol. Dlaczego? Bo musiałam chodzić do szkoły i udawać najnormalniejszą  nastolatkę. Wracając. W korytarzu nałożyłam moje czarno-zielone vansy po czym z plecakiem wyszłam z domu. Oczywiście nie obeszło się bez zamykania drzwi frontowych. 
   Kierunek - Garaż. Miałam zamiar przyjechać do szkoły moim czarnym lamborghini z przyciemnianymi szybami. No co? Muszę mieć nie złe wejście! Po wejściu do mojego jakże pięknego autka odpaliłam silnik i wyjechałam na pustą drogę. Do szkoły miałam 15 minut samochodem. Może krócej gdyż podczas jazdy osiągam 290 na godzinę, więc tak czy siak znalazłam się tam szybko.  Nie obyło się bez zaciekawionych spojrzeń innych ludzi na moje lamborghini. Jakby nigdy nic wysiadłam z samochodu po czym wyłączyłam cały jego system. Szybko skierowałam się w stronę wejścia. Oczywiście w środku ludzie patrzyli na mnie z zaciekawieniem, co raz słyszałam jakieś szepty ale to nic. Każdy wie, że jestem od niego lepsza. Większość ludzi ( czyli chłopaków) gapiło się na a) mój dekolt b) moją dupę. Skierowałam się do sekretariatu gdzie odebrałam plan lekcji i różne CIĘŻKIE książki. Od tego momentu zaczyna się udawanie miłej słodkiej niewinnej dziewczynki. Koszmar... 
- Um. Dzień Dobry? - Szepnęłam. 
-Panienka Alison Black? - Kobieta spojrzała na mnie z pod jej czerwonych okularów. Przytaknęłam  pokazując mały niewinny uśmiech. Wow powinnam zapisać się do teatru. Dyrektorka tylko zapisała coś w jakimś notesie i wskazała mi na drzwi. Rozumiejąc jej gest wyszłam na korytarz.  I tak zaczęło się szukanie mojej szafki.  Co raz rozglądałam się w prawo i lewo powtarzając sobie jej numer. Po około 10 minutach  (tak wiem dość długo) znalazłam swoją szafkę. Wrzuciłam do niej książki z których w tym czasie nie będę korzystać po czym zamknęłam ją i zaczęłam szukać sali od matematyki. Dopiero teraz zauważyłam, że korytarz jest pusty.
No tak Alison pierwszy dzień a ty już jesteś spóźniona.-  Szepnął irytujący głosik w mojej głowie. Na szczęście po kilku minutach? znalazłam klasę 314. Bez pukania otworzyłam drzwi i weszłam do klasy. Wszyscy (dosłownie) skierowali wzrok na moją osobę.  Ja natomiast nie zwróciłam na to większej uwagi i tylko szepnęłam coś dla nauczyciela, po czym  skierowałam się do ławki na końcu sali. Kiedy do niej dotarłam rozpakowałam się i (oczywiście) usiadłam na krześle.  Starałam się skupić na słowach Pana Cambela (czyt. Kambela). Lekcja minęła mi zaskakująco szybko ale co się dziwić? Większość lekcji ominęłam na szukaniu mojej szafki! Tu jest ich chyba z tysiąc. Wracając... Reszta zajęć minęła równie szybko dzięki czemu szybciej dotarłam do domu. 
______________________________________________
Otworzyłam białe drzwi od mojego domu. Był ładny i przytulny chociaż że nie miał basenu lub kilku pięter (bardzo bym tak chciała ;o). Nie miałam zamiaru odrabiać lekcji bo po co? I tak zapewne na większość lekcji nie będę chodzić przez sprawy biznesowe...  Kiedy weszłam do kuchni zaczęłam robić sobie spaghetti bolognes. Nie obyło się bez makaronu na podłodze... No co? Jestem dość słabą kucharką. Na moje szczęście obiad był gotowy po 34 minutach przez co nałożyłam sobie jedzenie na talerz i usiadłam do stołu zajadając się spaghettim.  Po zjedzonym posiłku włożyłam talerz do zmywarki i poszłam się przebrać gdyż nadeszła godzina mojej pracy. Nałożyłam na siebie ubrania, Kiedy byłam gotowa zeszłam na dół i wyszłam z domu. Mojej małej chatki tym razem nie zamykałam gdyż dom Maksa był tylko kilka ulic stąd. 
_______________________________________________

Robiło się ciemniej, ja co raz odwracałam się do tyłu gdyż słyszałam czyjeś kroki. Potem zaczęłam to ignorować myśląc, że to jakiś przypadkowy przechodzień. Kiedy poczułam rękę na moim ramieniu po prostu byłam sparaliżowana strachem... stałam tam jak kołek i nic nie mówiłam. Czułam czyiś ciepły oddech na mojej skórze. Chłopak jak zauważyłam odwrócił mnie w jego stronie tak że staliśmy do siebie twarzami. Nie znałam Go, Nie wiedziałam Kim jest, a najważniejsze Nie wiedziałam czego chcę. Jedyne co mogłam dostrzec to jego czekoladowe oczy w których można było się zatopić, jego pulchne różowe usta stworzone do całowania i jego piękne gęste czarne brwi.
Alison! Ty padalcu! Ten człowiek chcę Ci coś zrobić, a ty go komplementujesz?! Ciebie powaliło zrób coś! - Skrytykował mnie mały irytujący głosik w mojej głowię. Chociaż... teraz miał racje zamiast coś zrobić zatapiałam się w jego czekoladowych oczach! 
- Witaj Fire. - Powiedział seksownym ochrypłym głosem... Widziałam jego piękny łobuzerski  uśmiech. STOP! Alison uspokój się! 
Jak masz się uspokoić jak jakiś chłopak wie kim jesteś! - Wrzasnął głos w mojej głowie. Ja tylko patrzyłam się na chłopaka sparaliżowana strachem z wytrzeszczonymi oczami. Nie wiedziałam co się dzieje... Zapominałam gdzie jestem...
__________________________________________
No i mamy pierwszy rozdział! Jest dość długi z czego się ciesze i mam nadzieje, ze wy również :). Dodałam kilka fragmentów których nie powinno być więc mam nadzieje, że się cieszycie. Sądzę że rozdział wyszedł dobrze teraz zostaje tylko wasza ocena w komentarzach :). Do zobaczenia w następnym rozdziale!

1 komentarz: