Zostawił mnie. Samą. Podczas ulewy. Jakoś nie mogę się z tym pogodzić, że mnie tu zostawił. W jednej chwili wszystkie wspaniałe momenty prysły jak bańka mydlana. Teraz? Nie wiem jak wrócić. Telefon ładuje się w moim domu przez co odpada opcja zadzwonienia po kogoś. Może się wróci?
Oh Alison tacy nie wracają, za pewne myśli, że jesteś nic nie wartą suką. Dlatego Cię tu zostawił. -Skrytykował mnie cichy głos w mojej głowie. Siedzie na kamyku całą przemoknięta. Rozglądam się za jakąkolwiek pomocą. Nic. Zero. Pada, nie no sorry leje! Jest ciemno, nic nie widać. Chyba będę musiała poszukać schronienia czy coś. Tak to dobry pomysł. Wstałam z kamyka po czym otrzepałam ubrania z różnych roślin. Zaczęłam kierować się na wprost. Nigdy nie widziałam tego miejsca więc jest mi trochę trudniej. Znając moje szczęście będę poza miastem. Ugh... Kiedy trafiłam do nieznanego mi dotąd miasta skierowałam się do najbliższego domu. Zapukałam kilka razy. Chwile odczekałam i drzwi się otworzyły. Pojawił się w nich wysoki, dobrze zbudowany brunet. Chyba skądś go kojarzyłam...
- Alison? - Zapytał tak samo zaskoczony co ja. - C-co ty tu robisz? Myślałem, że jesteś w Stratford...
Przede mną stał mój własny brat, którego nie widziałam ponad 3-4 lata . Wyładniał. Przez koszulkę widać było mu sześciopak, miał kolczyki i kilka tatuaży, włosy postawione na żel do góry i przystrzyżone boki. No nieźle nieźle.
- Tak ale JUSTIN BIEBER super dupek wywiózł mnie tu. Chciałam zapytać ile kilometrów jest do Stratford, a tu. Taka niespodzianka... Nie jesteś zły czy coś? - Szepnęłam ostatnie zdanie patrząc na niego spode łba.
- Jestem twoim bratem, Al. Nie mogę wieczność się na ciebie obrażać, a w ogóle wejdź do środka zaraz mi tu zamarzniesz! - Zaśmiał się pod nosem i złapał moją rękę prowadząc mnie do środka. - Więc jak tam w Stratford, Co u Nicole? Nadal się przyjaźnicie? Zmieniłaś prace? Mam nadzieje, że nie. - Wypytywał mnie szybko, a ostanie zdanie powiedział najciszej, ale ja i tak je usłyszałam.
- Hmm może po kolei? Stratford, jest dobrze małe miasteczko i nie uwierzysz! Chodzę tam do szkoły!- Pisnęłam. Wiedziałam, że będzie zaskoczony i nie myliłam się, tak było. - Wracając z Nicole się nie przyjaźnie bo rzuciła naszą przyjaźń dla dziewczyn, które dają dup. Pracy jeszcze nie zmieniłam ale coraz rzadziej to robię , a co? - Uśmiechnęłam się zachęcająco.
- Chciałbym się Ciebie coś zapytać. Czy mogę się do Ciebie przeprowadzić? - Szybko zmienił temat i na mnie zerknął, po czym zawstydzony spuścił głowę. Awwww.
- Jasne pakuj się i chodź! Weźmiemy twoje auto i pojedziemy do mnie! - Krzyknęłam uradowana skacząc na kanapie. Nie dziwcie się mi nie widziałam swojego brata przez 3-4 lata! Przebaczył Mi i chcę ze mną zamieszkać! Coś cudownego nareszcie czuje się wspaniale.
- To tak, dawno się spakowałem nawet sprzedałem dom. - Zaśmiał się.- Zawsze miałem nadzieje, że się pojawisz uśmiechnął się po czym wziął swoją walizkę, objął mnie ramieniem i wyszedł z mieszkania. Kiedy szukałam wzrokiem jego auta dostrzegłam znaną mi sylwetkę chłopaka.
- Justin. - Szepnęłam
_________________________________________________________________________________
No i mamy Chapter Five! Pojawił się brat Alison Nick ;D Nie długo dodam zdjęcia nowych bohaterów ( Mistq, Nick...) Oczywiście tamci nadal będą xd
Hah ten rozdział krótszy od reszty ale jest. Napracowałam się ;D. Dobra do zobaczenia w szóstym rozdziale :3.
Ciekawy rozdział. Czekam na nn
OdpowiedzUsuń