_____________________________________________________________________________
Dziewczyna obudziła się w ciepłym kremowym łóżku. Kolejny dzień szkoły. Nadal się do tego nie przyzwyczaiła. W Vegas nie chodziła do szkoły. Od kiedy zamieszkała z rodzicami w tym mieście wszystko się zmieniło. Wpadła w złe towarzystwo, paliła, ćpała i piła. Tam zaczęła swoją robotę. Czasem jest na siebie zła za to że w ogóle się zgodziła. Zapewne gdyby nie wpadła w złe towarzystwo ( gdzie poznała Nicole ) nigdy nie straciłaby rodziny. Wtedy wszystkie wspomnienia ją dopadły, wszystko się jej przypomniało.
Mała dziewczynka z długimi brąz włosami huśtała się na huśtawce w parku. Nie daleko, kilka metrów od niej bawił się z kolegą jej brat, Nick. Rodzice dziewczynki przyglądali się im z zaciekawieniem co raz się uśmiechając. Wszyscy byli szczęśliwi, z uśmiechem na twarzy.
Trzynastoletnia dziewczyna szła właśnie w kierunku centrum handlowego z bratem i jej rodzicami. Zawsze byli wszędzie razem, zawsze się uśmiechali. Dziewczyna chociaż że była już nastolatką nadal lubiła chodzić do sklepu z rodzicami. Nie to co jej brat, kompletne przeciwieństwo. On? Nie lubił chodzić do centrum z jego rodzicielami. Wolał pójść do skate parku i pojeździć na desce z kumplami robiąc niebezpieczne triki. On i jego siostra byli bardzo ze sobą zżyci. Nie kłócili się jak inne rodzeństwa i chociaż że czasem pogrzebała mu w rzeczach pchała nos w nie swoje sprawy i tak zawsze ją kochał.
Po policzkach Alison spływały słone krople łez, ona sama nie potrafiła ich powstrzymać. Za długo skrywała wszystko w sobie. Teraz w jej życiu? Nie ma nikogo, myślała, że Nicole jest jej najprawdziwszą przyjaciółką. Rodziców, już nie ma. Brat ją zostawił obwiniając ją za wszystko. To był tylko niechciany wypadek. Nikt nie spodziewał się tego w życiu Black'ów. Szczęśliwa rodzina nagle przez jedną kiedyś grzeczną małą ciekawską dziewczynkę zamieniło się tylko w piekło. Rodzice się kłócili o to czy wywalić dziewczynę z domu, jej brat stawał się bardziej nerwowy przez to że Alison jest dla niego chamska i chłodna co nigdy się nie działo. Co ją zmieniło? Nowi znajomi? Narkotyki? Nikotyna? Alkohol? Nie wie. Zapewne wszystko po kolei. Dziewczyna ocknęła się z głębokiego rozmyślania , sprawdzając godzinę na zegarku. Dziesięć po siódmej. Brunetka wyszła z łóżka i przygotowała zwyczajny zestaw ubrań do szkoły.Nie miała na to ochoty ale wiedziała, że musi. Powoli skierowała się w stronę łazienki, kiedy dotarła do wyznaczonego miejsca umyła zęby i spięła włosy w luźnego koka po czym zdjęła z siebie piżamę. Weszła do kabiny prysznica włączając zimną wodę. Krople wody moczyły jej rozgrzane ciało powodując małą ulgę. Wtarła w siebie kokosowy płyn do ciała po czym zaczęła je obmywać. Wychodząc z prysznica wytarła się fioletowym ręcznikiem, po czym nałożyła na siebie wcześniej przygotowane ubrania. Wyszła z łazienki, wzięła swój plecak i spakowała potrzebne rzeczy. Szybko zbiegła po schodach i wyszła z domu. Dzisiaj miała zamiar się przejść, chciała odpocząć od samochodu i tak będzie go dzisiaj zapewne używać. Dwadzieścia minut później była już w szkole, nikt nie zwracał na nią uwagi bo każdy sądził, że to kolejna nudna normalna uczennica. Gdyby znali prawdę...- Pomyślała brunetka. Skierowała się do sali dwieście pięć. Lekcja muzyki. Zawsze pomagała jej się odprężyć, czuła się jakby znajdowała się wtedy tylko w świecie gdzie istnieją tylko teksty piosenek, nuty, instrumenty... Lekcja minęła dość szybko, brunetka co raz uśmiechała się na lekcji z powodu słyszanej przez niej muzyki. Wychodząc z sali wzięła swój plecak i podeszła do swojej szafki. Mistiq nie było dzisiaj w szkole podobno jest chora przez co dziewczynie się nudziło. Co raz widziała Nicole z nowym chłopakiem z drużyny koszykówki albo z plastikami. Nigdzie nie widziała Justina przez co bardzo się cieszyła ale w głębi duszy jakaś cząstka niej chciała go zobaczyć, dowiedzieć się czy wszystko okej i po prostu go przytulić...
†
Wychodząc ze szkoły dziewczyna rozglądała się dookoła. Kilka minut temu dostała sms, że ma poczekać przed szkołą. Numer był nieznany więc nie wiedziała kto to. Trochę się bała ale starała się tego nie pokazywać. Kiedy stanął przed nią wielki czarny Range Rover delikatnie odskoczyła do tyłu z przerażenia. Z samochodu wysiadł znany jej dobrze chłopak. Justin...-Pomyślała.
-Wsiadaj. - Skinął głową na samochód po czym szybko wrócił na miejsce kierowcy. Dziewczyna usiadła na miejscu pasażera, zapięła pasy i zaczęła przyglądać się z ciekawością w chłopaka. On, czując jej wzrok na sobie lekko się speszył ale nadal udawał twardego.
- W-więc...-Jąkała się Alison. Nie wiedziała co powiedzieć.- Dokąd mnie zabierasz? - Szepnęła ze spokojem. Justin.
- Na obiad shawty. Spokojnie wrócisz do domu cała i zdrowa. - Wymruczał i dalej skupiał się na drodze.
Dziewczyna jedynie uśmiechnęła się do siebie i zaczęła wpatrywać się w krajobraz za szybą. Na szybie co raz pojawiały się nowe kropelki deszczu, gdyż zaczęło kropić. Pogoda zapowiadała się ładna lecz nie teraz. Deszcz stawał się coraz mocniejszy z głośnym hukiem stukał w szybę. Para pojawiła się na oknie przez co dziewczyna nabrała małej ochoty na nim porysować. Zaczęła bazgrać różne nie znane nikomu wzory kiedy usłyszała spokojny głos Justina.
- Przestań to robić.
- Co robić? - Zapytała zdezorientowana dziewczyna. Kosmyki jej włosów spadały jej na twarz przez co musiała odgarniać je do tyłu.
- Nie rób z siebie idiotki. Przestań bazgrać mi na szybie suko. - Warknął i wrócił do kierowania.
Nazwał Cię suką, zrób coś! - Podpowiadał jej głosik w głowie. I tak zrobiła odezwała się przez co pogorszyło tylko jej sytuacje.
- Nie jestem suką, dupku. - Wypowiedziała każde słowo powoli przepełnione jadem.
- Wysiadaj. - Warknął.
- Co? - Szepnęła z niedowierzaniem Alison.
- Wysiadaj! - Wrzasnął uderzając pięścią w kierownice.
Zaskoczona reakcją chłopaka wyszła z samochodu zamykając drzwi. Myślała, że chłopak wysiądzie z nią, cokolwiek. Myliła się, odjechał i zostawił ją w nieznanym dla niej miejscu podczas strasznej ulewy.
Dzięki Justin...
_________________________________________________________________________________
Wychodząc ze szkoły dziewczyna rozglądała się dookoła. Kilka minut temu dostała sms, że ma poczekać przed szkołą. Numer był nieznany więc nie wiedziała kto to. Trochę się bała ale starała się tego nie pokazywać. Kiedy stanął przed nią wielki czarny Range Rover delikatnie odskoczyła do tyłu z przerażenia. Z samochodu wysiadł znany jej dobrze chłopak. Justin...-Pomyślała.
-Wsiadaj. - Skinął głową na samochód po czym szybko wrócił na miejsce kierowcy. Dziewczyna usiadła na miejscu pasażera, zapięła pasy i zaczęła przyglądać się z ciekawością w chłopaka. On, czując jej wzrok na sobie lekko się speszył ale nadal udawał twardego.
- W-więc...-Jąkała się Alison. Nie wiedziała co powiedzieć.- Dokąd mnie zabierasz? - Szepnęła ze spokojem. Justin.
- Na obiad shawty. Spokojnie wrócisz do domu cała i zdrowa. - Wymruczał i dalej skupiał się na drodze.
Dziewczyna jedynie uśmiechnęła się do siebie i zaczęła wpatrywać się w krajobraz za szybą. Na szybie co raz pojawiały się nowe kropelki deszczu, gdyż zaczęło kropić. Pogoda zapowiadała się ładna lecz nie teraz. Deszcz stawał się coraz mocniejszy z głośnym hukiem stukał w szybę. Para pojawiła się na oknie przez co dziewczyna nabrała małej ochoty na nim porysować. Zaczęła bazgrać różne nie znane nikomu wzory kiedy usłyszała spokojny głos Justina.
- Przestań to robić.
- Co robić? - Zapytała zdezorientowana dziewczyna. Kosmyki jej włosów spadały jej na twarz przez co musiała odgarniać je do tyłu.
- Nie rób z siebie idiotki. Przestań bazgrać mi na szybie suko. - Warknął i wrócił do kierowania.
Nazwał Cię suką, zrób coś! - Podpowiadał jej głosik w głowie. I tak zrobiła odezwała się przez co pogorszyło tylko jej sytuacje.
- Nie jestem suką, dupku. - Wypowiedziała każde słowo powoli przepełnione jadem.
- Wysiadaj. - Warknął.
- Co? - Szepnęła z niedowierzaniem Alison.
- Wysiadaj! - Wrzasnął uderzając pięścią w kierownice.
Zaskoczona reakcją chłopaka wyszła z samochodu zamykając drzwi. Myślała, że chłopak wysiądzie z nią, cokolwiek. Myliła się, odjechał i zostawił ją w nieznanym dla niej miejscu podczas strasznej ulewy.
Dzięki Justin...
_________________________________________________________________________________
Ten rozdział pisałam inaczej. Sądzę, że tak o wiele lepiej mi wychodzi i chyba tak już zostanie.
Co zrobi Alison? Czy Justin po nią wróci?
Dużo się w tym rozdziale wydarzyło i mam nadzieje, że wam się podoba. No to do zobaczenia w następnym rozdziale ! :3
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz